niedziela, 24 stycznia 2010

egoistycznie - egocentrycznie

Ciągle śnią mi się pająki i futurystyczne środki komunikacji miejskiej.

Otwieram oczy i spędzam cały poranek na wpatrywaniu w kołysząca się firankę nad moją głową. Moje przekonania, tezy postawione przeze mnie przez lata obserwacji szarych mas ludzkich, runęły jak domek z kart. Czasem musiałam zaniżać poziom mojej chorej wyobraźni czy stanu psychicznego. Chciałam bardziej wpasować się w pewien kanon, który ułatwiłby mi egzystowanie w okół innych osób. Przyjmowałam słowa krytyki lub pochwały z pewnego rodzaju kpiną, ponieważ nigdy te słowa nie trafiały w zadowalające mnie sedno. Okej.. powodowały pewien żal, smutek, radość czy zadowolenie. Ale nie były wystarczające. Dziękuję Szymon, że cały ten, wykreowany przeze mnie pogląd, właśnie runął. Szczerze? Nie spodziewałam się.

W takich chwilach mam ochotę urwać się ze sznureczka, na którym ciągle wiszę, bo boje się, że coś tak równie mocno rozczulającego się już nigdy nie powtórzy. Zniknie albo.. zniknę. Lubię uciekać od pozytywnych odczuć, bo są za dobre, za fajne. Muszę się nauczyć lubić to, co dobre.

Na dobranoc dostałam jeszcze odmóżdżający, rozpaczliwy monolog pana M., połączony z przemyśleniami o życiu, jego nowymi odczuciami wobec świata, który go otacza. Na dokładkę masa jego skrajności, od których odbija się jak ping pongowa piłeczka. A na deser pare pozornie miłych słów o nim samym, o mnie, komplementów dla mnie, które mogą co najwyżej odbić mi się od ucha. Mam nadzieję, że wiek 24lat u kobiet wygląda zupełnie inaczej niż u mężczyzn.

Bon Iver & St Vincent - Roslyn
Lykke Li - Possibility

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz